czwartek, 19 grudnia 2013

Jestem chora...

Jestem tak chora, że przespałam dwa dni z kretesem. Dziecko śmigało wokół mnie, przynosiło książeczki, w końcu pospało się koło mnie, a ja - złamana choróbskiem - leżałam w łóżku zlana potem, zmarznięta i nieprzytomna.

Dziś jest nieco lepiej, bo nawet udało mi się wstać i wywianować dziecko do teściowej, ale tylko na chwilę się budzę, zaraz lecę pod prysznic i znów spać albo grzać się pod kołdrą.

Przeklęte choróbsko...

Dziergałam co - nieco w trakcie, zrobiłam kilka zdjęć, przygotowałam cała górę krokietów na Wigilię i Święta - jak to w życiu bywa, poszły do zamrożenia, ale tak mnie połamało, że nie miałam siły na więcej i nie wiem, czy coś jeszcze na te święta zrobię.

Jak się pozbieram - obiecuję zdjęcia, ale nie wcześniej jak za kilka dni...

niedziela, 8 grudnia 2013

Inspiracje - Czapka typu Poppy

Zobaczyłam i się zakochałam. Szukałam, szukałam i znalazłam, co chciałam. Zrobiłam. Jeszcze sie nie chwalę, na razie kilka pięknych inspiracji i wzorów.


Tutaj źródło: http://odrecznie.blogspot.com/2010/12/weekendowy-urobek.html

Przepis na czapeczkę - prosty, robiłam z jego pomocą, daje radę :)
http://vicrochet.blox.pl/2010/12/Przepis-na-czapke-Poppy.html

Tutaj jeszcze jeden przepis z tej samej strony:
http://violetowewloczki.blogspot.com/2011/12/o-poppy-raz-jeszcze-nowy-przepis.html


Zamieszczam tylko dwa zdjęcia, bo cała reszta na modelach - może i ładne, ale na dzieciach...
Więc - jakkolwiek moda na Poppy już minęła, mnie dopiero teraz zaraziłam tym cudem.

I zrobiłam :)

[edit]

Dorzucam jeszcze kilka pięknych czapeczek poppy. Znalazłam piękne wykonania, więc nie ma sensu się ograniczać, skoro w tym poście są piękne inspiracje - trzeba korzystać :)

źródło: http://antosia2.blogspot.com/2012/08/modele-wszystkim-znane.html

źródło: http://ejsymont.blogspot.com/2013_10_01_archive.html;
tutaj też autorka zamieściła wzór na wykonanie tego
pięknego szydełkowego kwiatka - polecam!

wtorek, 3 grudnia 2013

Druty - Warkoczowy szal

Na wstępie zaznaczam, że druty ostatni raz miałam w ręku pod koniec liceum - a więc bardzo, bardzo, BARDZO dawno temu (och, jak bardzo...) - i nigdy nie potrafiłam wykonać nic ponad oczko lewe, prawe i tyle. Żadnego dodawania, odejmowania oczek, ściegów, cudów, nic.

Nigdy jakoś tak mnie nie nie ciągnęło do drutów, bo to jednak orka na ugorze jest - robi się długo, nudno,  jak się robi długo i nudno - wtedy zaczynam myśleć, medytować przy tych drutach i ciężko mi się od nich oderwać... a ja nie jestem zbyt skorą do szybkiego wykańczania prac osobą, i jak coś się za długo robi, potrafię rzucić w cholerę na nawet dwa lata dosłownie kilkanaście rzędów przed końcem. A szczególnie teraz przy Kubie nie mogę sobie pozwolić na odpływanie przy robótce, bo ostatnio znajdowałam skarpetki i kredki w takich miejscach, ze lepiej nie opisywać...

Ponadto, kiedy już siadam do drutów, muszę mieć konkretny cel - i oto znalazłam! Popularne teraz te takie ni to szaliki, ni to opony... nie wiem, jak to się nazywa, ale CHCE TO MIEĆ, ale takie, jakie sobie zamarzyłam :) A zamarzyłam sobie grube, zielone i w warkocze.

Warkoczy robić nie potrafiłam do wczoraj, ale przez przypadek znalazłam bloga Eksperymenty z drutami, gdzie autorka wszystko wyłożyła prosto i łopatologicznie, nawet ja załapałam :) Zresztą zapraszam, dziewczyna robi kosmiczne rzeczy! Zakochałam się w szalu z kapturem, ale jeszcze nie jest na moja kieszeń - bo jakkolwiek udało mi się opanować sztukę warkoczową i ścieg patentowy w jeden wieczór - na 500g włóczki mnie mnie nie stać... chyba, ze stanie się cud i coś mi się sprzeda przed świętami, ale na to się raczej nie zanosi.

Na razie, po 4 pruciach, obliczeniach, przeliczeniach, dopasowywaniu i kolejnym pruciu doszłam do tego, co chcę mieć - proste, łatwe w upilnowaniu i mniej więcej takie, jak chciałam ^^

Włóczka "Czterdziestka" na drutach 5,5.

pierwszego wieczora robiłam podwójną nitką, ale wyszło toto
tak sztywne (i wąskie!), że sprułam bez żalu

to wczorajszy efekt :)

no i warkocze nawet pięknie widoczne

Uśmiałam się natomiast, bo na Mijance mamy dobrze zaopatrzoną pasmanterię, chyba najlepiej ze wszystkich w mieście, więc wdepłam po drodze z zoologa kupić sobie motek "Czterdziestki". Poprosiłam też o druty 5,5. Spojrzała na mnie (pewnie mama kupowała niedawno druty), więc powiedziałam "Wie pani, póki mieszkałam z mamą, zawsze druty w domu były, a potem się wyprowadziłam, chciałam coś zrobić i okazało się, że ani jednej pary drutów w domu nie mam - wszystkie zostały u mamy", na co usłyszałam "Ach, no tak, bo pani z mamą ciągle coś tam robicie... ciągle coś!".

No, co ciągle "coś"? Ja trochę szyję, mama jedzie drutami... to dziwne jakieś jest? O.o

Druty - Zielona czapka dla Potwora

Ha, miała być dla mnie, ale jakoś tak straciłam wyczucie przy pracy z drutami... Wyszła dla Kuby - Kuba jej nie lubi. Cóż :)


Oto czapka na jedynym modelu, jaki współpracował. naciągnęła się O.o a następnie wróciła do poprzedniego rozmiaru... hm...



Czapka jest bezszwowa, wykonana na drutach pończoszniczych, rozmiar nieznany, bo druty z lat '80, a na oko strzelać nie będę, włóczka "Czterdziestka" w kolorze oliwkowym. Poszło jakieś pół motka. Jasnozielone to reszta jakiegoś "Koteczka", w pełni akrylowego, koloru nie pamiętam.

Jak na pierwsza czapkę chyba nieźle....

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Inspiracje - Dziane sweterki dla dwulatka

Moja mama to wirtuoz włóczki i nici. Dzierga od kilku lat z uporem maniaka. Kiedyś jechała haft richelieu (obecnie niemal zapomniany) na tony, potem miała fazę na serwetki szydełkowe, dwie zimy temu jechała swetry, sweterki, golfy, na wiosnę jedzie z tunikami, bluzkami, narzutkami - wszystko dziane w pięknych kolorach, wspaniałych wzorach i energetycznych kompozycjach. Moja mam jest wirtuozem szydełka...

...co owocuje tym, że mnie nie zrobi nic. Argumentem jest to, że umiem robić na szydełku i na drutach, więc mam nie liczyć na to, ze mi coś wykona - mam sobie zrobić sama. Ta, jasne... żeby mi się jeszcze chciało... ale o tym za chwilę.

Natomiast Potwór jest dopieszczany przez mamę i to nieźle. Poniżej kilka zdjęć - to nie wszystkie wyroby mojej mamy, z części Potwór już wyrósł, albo były w praniu, ale i tak są śliczne :) Wszystkie są robione wbrew obecnie panującym trendom, to znaczy - sięgają porządnie na dupę, więc nie ma opcji, żeby przewiać nerki czy tyłek, co u małych dzieci i w ogóle przy bardzo niskich temperaturach jest istotne. Ponoć idzie mroźna zima, stąd mama (Potworna Babcia) robiła sweterki z uwzględnieniem moich uwag, stąd długość. Obecnie większość swetrów dla dzieci jest krótka - i jak dla mnie nieco mało praktyczna.

No ale nic - zapraszam do galerii!

Zielony sweterek w warkocze






Zielony sweterek z kołnierzem





Niebieski sweterek dźersejem z zamkiem





Niebieska czapka



DZIANY CHŁOP
(chłop zaspany o maślanym spojrzeniu)




musiałam zamieścić to zdjęcie -
 tutaj Kuba udaje, że śpiewa do mikrofonu -
za często gramy z mężem w Guitar Hero :D



Fajne rzeczy robi moja mama, prawda? *^_^*