Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blackwork. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą blackwork. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2014

Haft - Biscornu IV oraz Biscornu V

Musiało mnie trochę pogrzać z tymi igielnikami, bo wczoraj siadłam i zrobiłam od zera kolejne dwa: jeden dla koleżanki, która uwielbia wręcz błyskotki i poprosiła o jedno - oraz fioletowe w kwiaty dla mojej mamy, która chciała całe fioletowe i "średniej" wielkości. Tak jednak przemyślałam sprawę i pewnie mama moja będzie w to biscornu wbijać igły do łączenia dzianin, więc zrobiłam jej igielnik w formacie 38 x 38 oczek. Na bycze igły takie biscornu będzie w sam raz.

Oczywiście wszystko darmowe wzory, kto chętny, temu dam namiar lub zamieszczę.

Biscornu IV

dla Asi F., ładne, delikatne, zielone, mulina Ariadna 1712, wykańczana szklanym zielonym koralikiem. Wypełnione w połowie watą, w połowie lawendą. Mam nadzieję, że pomimo niewielkich rozmiarów się spodoba.








ciekawe łączenie, prawda?

tutaj porównanie biscornu Asi
z biscofleur -
FRONT

oraz TYŁ

Biscornu V

machnięte z rozpędu dla mojej mamy. Na białej kanwie, muliną Ariadną kolor 1585, dwiema nitkami, wzór oczywiście darmowy znaleziony gdzieś na pinterest, spodnia warstwa mojej aranżacji. Wypełniony watą i w większej ilości lawendą. Suto zaprasowany fizeliną pod spodem. 38 x 38 oczek. Wykańczane dwiema akrylowymi perełkami.

w trakcie pracy

jakoś powoli, powoli do przodu...

w trakcie zszywania










~*~*~*~*~*~

Na razie czekają na swoich nowych właścicieli i mam nadzieję, że cała czwórka pokocha się od pierwszego niuchnięcia. Ja natomiast chwilowo muszę zwinąć ten majdan i zrobić tę patchworkową kapę. Dziewczyna czeka już kwartał... Porobiłam wsio zaległe, została tylko ta kapa.

Jeszcze tylko ostatni rzut oka na stosik biscornu :)


Prezentuje się pięknie, prawda?

wtorek, 31 grudnia 2013

Haft - Biscornu biscofleur, czyli kwiatkowe cudo - Biscornu III

Mogłabym to nazwać szaleństwem, wiecie? Takie maniakalne robienie tego, co nam się podoba, ale u mnie przyjmuje to powoli formę manii - jak ta durna siedziałam, dziergałam 15 kwadracików do tego przeklętego biscornu, już-już-na-styk myślałam, że wykończę te zielone muliny, na które już niemal patrzeć nie mogę, a z których zrobiłam już tyle, że przydałaby się jakaś odmiana... i pech, najpierw się okazało, że na ostatni kwadrat zabrakło mi kilka centymetrów nitki, a potem, że dwa kwadraty wyszyłam za blisko siebie i przy próbie połączenia materiał - nawet potraktowany z fizeliny od spodu - nie daje rady i się rwie. Zrobiłam więc największa głupotę, jaką mogłam zrobić, mianowicie poszłam z synem do pasmanterii kupić oba motki po raz drugi - z czego wściekłam się, bo jakby trzech zarwanych prawie nocy nie było mało, to jeszcze zgubiłam banderolę z oznaczeniem koloru ciemniejszej muliny - i szukaj sobie teraz, człowieku :/ Na szczęście pani z pasmanterii oko dobre mimo wieku posiada i w dwie minuty znalazła odpowiedni kolor.

Ale spokojnie, odmiana sie szykuje - mama moja chce fioletowy igielniczek - więc zrobimy - po złości dla odmiany od tej zieleni... bo lubię zieleń, ale bez przesady...

Jeszcze tylko słów kilka o tym biscornu... Znaczy, nie o tym, jak mi się robiło, bo więcej tego błędu nie popełnię, żeby 15 kart wyszywać, muszę trafić na jakiś naprawdę powalający formą i wykonaniem wzór - ale o samej formie jako wyglądzie.

Gdzieś na jakimś blogu hafciarskim - którego nawiasem nie mogę teraz znaleźć (pewnie po złości za wiązankę na zielenie) - znalazłam biscofleur stylizowane na lilię (czy inny rododendron?) - wyszywane krzyżykami, piękne - zachciałam. A tu ani nazwy, ani nic... Ile ja się naszukałam, jak się nazywa biscornu stylizowany na kwiatka z pięcioma płatkami - rogami - wypustkami - cholera wie czym. Nawet poszukiwanie wzorów zaowocowały tym, ze znalazłam piękną krzyżykowa ważkę, ale nie takie biscornuu, jakie chciałam. Dopiero na stronie z jakimiś darmowymi projektami trafiłam na to, czego szukałam.

Proszę Państwa, to je TO:


Kompletny wzór :) zaczerpnięty STĄD (Kincavel Krosses). Wzór darmowy, więc mogę powielać, chwalić i polecać, co też robię. 

Wydawało mi się, że haftować się będzie bosko, a tutaj smętna rzeczywistość... No bo myślmy logicznie - skoro nie zawsze mam cierpliwość do wyszycia czterech rogów zwykłego biscornu, to tutaj mam 5 bloków, każdy do wykonania w całości 3 razy... dziękuję Bogu, że bok jednego kwadratu to 16 oczek, bo inaczej bym się poddała.

No nic, siedziałam długo, częściowo wkurzona, częściowo podekscytowana, a częściowo z bolącym już kręgosłupem, bo przecież nie mam ani drukarki, ani podstawki pod lapsa, co by się umościć na moim fotelu - i tak ostatnio cały czas zajętym przez syna. Eh. Całość wyszywałam na niewygodnej pufie i chyba czas pomyśleć o jakimś wygodnym fotelu TYLKO dla mnie.

Jak łączyć klasyczne biscornu to wiedzą wszyscy chyba - a jak nie, to pisać - natomiast nabiegałam się za sposobem łączenia tego kwiatkowego - i znalazłam :)

Źródło: http://tintocktap.blogspot.com/2009/03/slightly-different.html

I jak już się pozszywacie,t o wyjdzie coś takiego:

Źródło: http://tintocktap.blogspot.com/2009/03/slightly-different.html
Ładne? Oczywiście, że ładne :) Śliczne! Moje już też gotowe, dziś pozszywałam do końca, jutro idę wybierać jakiś guziczek czy koralik do pasmanterii na wykończenie pośrodku, bo z moich nic ciekawego i ładnego się niestety nie znalazło.

każdy kwadracik wyszyty po trzy razy;
dwa ostatnie prawe w najwyższym rzędzie nie wyszły -
zostawiłam za mały margines, i musiałam dorabiać.
Opłaciło się :)

listki

różyczki

zawijasy i labirynty

gwiazdki

dwa dorobione elementy

w trakcie zszywania (szlag mnie jasny trafiał...)

Zszyte







a tutaj ja wkurzona, że nie mogę złapać
ostrości. cyknięte z rozbiegu przez J, jako dowód,
że ostrość jest i ją złapał.
Męski punkt widzenia ;)

Generalnie do tej pory (stan na 03.01.2014) nie kupiłam żadnego guziczka kończącego to biscornu, więc leży, leży... Lepiej niech leży, niż jak mam je spaprać jakimś źle dobranym dodatkiem. Wykończony w przerwie między Świętami 2013 a Nowym Rokiem 2014, dokładnie w nocy z 30 na 31 grudnia 2013.

Najważniejsze jednak, że mam już to biscornu i więcej czegoś takiego nie popełnię (chyba że do następnego razu... ;) ten etap mam za sobą.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Haft - Kolczyki ściegiem lagarterskim

Wyszły przez przypadek, kiedy kończyłam robić biscofleur - wzór na jednej z kart biscornu tak mi się spodobał, że zachwiało mi się kolczyków z takim motywem.

Pierwszy raz robiłam coś takiego i nawet nie jestem do końca pewna, czy przepadkiem nie widziałam kiedyś podobnie wykonanych... a co tam - nawet jeżeli, to było to dawno temu.

Jak Wam się podobają?

Kanwa 14, mulina Ariadna 1717, koraliki i półfabrykaty z jakiegoś sklepu wysyłkowego, bigle z innego sklepu wysyłkowego (a kupowane tak dawno temu, że po prostu nie pamiętam skąd...).

Zaczęte i skończone 30 grudnia 2013 roku, robiły się ekspresem :)







Tak, były ze mną na Sylwestrze i przywitały ze mną Nowy Rok!

wtorek, 9 lipca 2013

Haft - Koniec z rybami :)

Skończyłam:



















Zaprasowana fizeliną od spodu, wymiary to 37 cm na 57 cm.
Pracowałam od 27 czerwca do 9 lipca, średnio trzy dni na rybę i dwa dni na wykończenie.