poniedziałek, 24 listopada 2014

Moje szycie - Poje flagi II

Post o pojach flagach wykonanych jako pierwsze nie istnieje, bo zostały uszyje na czuja, pomachałam nimi przez chwilę, pożyczyłam znajomej i ta zniszczyła je w niebywale bezczelny sposób. Poszły do śmieci.

Przez jakiś czas kminiliśmy z kolegą, jak też można by wykonać trójkątne flagi w sposób pośredni między tymi dostępnymi w sklepach a tymi opisywanymi do uszycia na filmach YT. Nie wszystkie pokazane tam sposoby są funkcjonalne na dłuższa metę czy dają sprzęt dobrej jakości. Wstążki do poi szyte na materiale podszewkowym strasznie się rwą, co w jakiś sposób wiąże się z wytrzymałością materiału. Zdewastowane poprzednie flagi pokazały mi kilka słabych punktów poprzedniego wykonania, więc tym razem poszłam w całkowicie inną stronę i choć szyłam tez na czuja, prezentują się całkiem nieźle, crash-test zaliczyły i kilka pierwszych uderzeń też, więc teraz tylko czekam na oznaki pierwszego zużycia żeby wiedzieć, co pójdzie do poprawy.

Mają coś z 45 cm długości od rączki, rączka standardowo wykonana ze starej smyczy - kto by bulił 15 zł minimum za łapkę, jak można mieć swoją wygodną i dopieszczoną - zresztą, recycling gdzieś mi tam w duszy ciągle gra, więc przerabianie starych uszkodzonych rzeczy pozostaje moją ogromną słabością. 







Machałam nimi podczas otwartego treningu naszej grupy ogniowej na otwarciu nowej siedziby WOK w kompleksie Stara Kopalnia 9 listopada i egzamin zdały jak marzenie, są bardzo pokazowe i bardzo się cieszę, że udało mi się je tak fajnie wykonać. Jedyny problem jaki do tej pory zauważyłam ja, mąż mój i nowy właściciel Ł. to fakt, że odważnik strasznie ciągnie jak się nim uderzyć. Wprawdzie osobiście nie uderzyłam się na tyle mocno, żeby mi został bolesny ślad, chciaż siniak utrzymywał się dość długo; Ł. uderzył się w głowę i została mu niezła gula; nie widziałam, w co też uderzył się mąż, bo dorwał się do nich w czasie, kiedy gorączkowo szykowałam się do wyjścia - stwierdził natomiast, że bez ochraniaczy "w wiadome miejsce" nie ruszy ich więcej. Tak więc pozostaje mi żałować mężczyzn machających i poszukać jakiegoś sposobu na rozłożenie wagi odważnika.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz