Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bombki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bombki. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2011

Bombka

Dla kuzyna zrobiłam jeszcze jedną bombkę. Stwierdziłam, że jak do szkoły, to niech będzie "odpustowa" jak się patrzy. Ludzie mają dziwne gusta, więc trzeba się do tego dostosować. Bomba jest złota i wyładowana wszystkim, co się świeci i wygląda uroczo:




I co? Zrobiła furorę jako najładniejsza ze wszystkich, jakie ciocia moja widziała. Zanim zdążyłam wypić herbatę, już pół kamienicy wiedziało, jakich to ozdób cioci do domu nie przyniosłam :)
Jak dla mnie bombka jest totalnie przesadzona i taka była w zamyśle, ale skoro się podoba - niech będzie.

Wykonanie:
* kula 10 cm, styropianowa,
* szeroka wstążka złota do pakowania prezentów z sieci drogerii Rossmann,
* złote cekiny w kształcie gwiazdek,
* jeden-dwa koraliki akrylowe 5 mm,
* wstążka brokatowa, złota, 12 mm,
* krótkie i długie szpilki.

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Bombki

Gwoli wstępu - w zeszłym roku obiecałam jednej z moich ciotek, że zrobię dla kuzyna bombki na kiermasz świąteczny. Obietnic się dotrzymuje, ale tej akurat dotrzymuję bardzo niechętnie...
Dwa lub trzy lata temu, kiedy kuzyn mój potrzebował coś na kiermasz świąteczny do szkoły mama moja dała mu kilka dzwonków robionych szydełkiem, już utwardzonych i jeden szydełkowy stroik - trzy dzwonki przyczepione na szydełkową kokardę. Banalnie proste w wykonaniu, więc jak się zbiorę, to zrobię jedno na pokaz. Zresztą - dziecko przyszło wtedy ze szkoły z płaczem, bo okazało się, że nauczycielki wzięły wszystko do pokoju nauczycielskiego i najładniejsze rzeczy poszły między nimi, a szydełkowe szaleństwa mamy zgarnęła pani dyrektor. Dziecko dostało jeszcze coś na kształt bury - wypominania czy marudzenia, na jedno wychodzi - że przyniosło tak mało.
Powyższą historię pozostawię bez komentarza, ku przestrodze tym, którzy uważają, że kiermasze szkolne to fajna impreza. Owszem, fajna, jeżeli podchodzi się do niej uczciwie i postępuje fair względem dzieci, które się starają i biorą w nich udział. Kuzyn mój więcej na kiermasz nie dostał nic, co chociaż leżało koło szydełka.

W tym roku, zgodnie z zeszłoroczną obietnicą, robię bombki. A wychodzą rewelacyjnie.
  

  

  


  


  

Wykonane (po najniższej, przyznaję bez bicia, linii oporu) na kulach styropianowych 10 cm, wstążkami satynowymi 12 mm i 25 mm (korona) oraz cekinami - na fioletowej wykorzystano srebrne cekiny 8 mm, na bordowej czarne cekiny w tym samym rozmiarze,
Złota bombka jest unikatowa, bo wykonana wstążką do prezentów z sieci drogerii Rossmann (tak ze dwie/trzy rolki potrzeba na taką dużą kulę), na górze wykończona złotą wstążką brokatową 12mm oraz złotymi cekinami w kształcie gwiazdek.

Takie bombki aż szkoda oddawać na kiermasz do szkoły. Jak pomyślę, że kuzyn znowu może dostać burę za to, że przyniósł tylko 3 sztuki, to na zmianę robi mi się słabo i się we mnie gotuje. Czasami żałuję, że nie umiem robić nic prostszego, ale nie ma już na to czasu :(




tego samego dnia później...

Po rozmowie z ciocią dowiedziałam się, że sama pistoletem naklej, z resztek jakich połamanych ozdób zrobiła mojemu kuzynowi do szkoły dwa stroiki, takie na 10 cm wysokie, natomiast robione przeze mnie bombki zatrzymała sobie do domu, jednak uparła się zwrócić mi za materiały. Z niechęcią, ale ja podliczyłam.
Cieszę się jednak, że bombki nie poszły do szkoły. Szkoda by mi było kuzyna. Wyroby zawisną u mojej cioci na choince, więc dwa wilki są syte, można iść spać z czystym sumieniem :)

Swoją drogą, zrobiłam na zamówienie dla kolegi dwie bombki, na białej wstążce, wykańczane czarnymi cekinami. I nie zrobiłam zdjęcia :( Szkoda... ładne wyszły.

środa, 7 grudnia 2011

Pomikołajkowo - bombki

W domu sajgon, a ja leżę w łóżku. Nie mam siły na nic. Przedwczoraj po spotkaniu z A. zmarzłam nieziemsko, wczoraj wracając od lekarza również zmarzłam, więc położyłam się wczoraj spać dość wcześnie - bez obiadu, dla J. nic nie zostawiłam, żeby miał co zjeść po pracy - same minusy. I jeszcze larwa w brzuchu spać po nocach mi nie daje, bo sobie harce z myszami chyba urządza...

Generalnie staram się, nawet jak leżę w łóżku, coś robić, co oczywiście owocuje wiecznie zapchanym stołem, ale czasami po prostu nie daję rady. Ciąża mnie czasami wykańcza.

Do rzeczy. Robię obecnie bombki, a specjalnie dla jednej ze znajomych z forum Internetowego zamieszczam tutorial. Mam nadzieję, że przyda się i jej, i dzieciom, bo zabawy przy tym jak znalazł, cierpliwości wiele nie trzeba, a bomba wygląda rewelacyjnie :)

WYKONANIE BOMBKI Z CEKINÓW I WSTĄŻKI

Do wykonania bombki potrzebne są:
* kula styropianowa 6 cm
* szpilki krótkie
* cekiny 6 mm w wybranym kolorze
* wstążka satynowa 12 mm w wybranym kolorze
* nożyczki

Ja użyłam złotych cekinów i wstążki bordowej w kolorze 8060.

Kulę dzielimy wstążką na połowę w obwodzie. Trzeba ją przyszpilić w kilku miejscach, żeby się nie ślizgała podczas pracy. Ważne jest to, żeby wstążka, którą podzielimy kulę była w tym samym kolorze co wstążka, którą chcemy następnie przyozdabiać górę - tym samym unikniemy efektu przebijania jednego koloru spod drugiego.

Przyczepiamy cekiny z jednej strony kuli - do poziomu wstążki. Najlepiej jest zacząć od środka i przyczepiać cekiny centrycznie - wtedy będziemy mieć pewność, że nie zostaną nigdzie puste miejsca.
Przyczepiamy cekiny centrycznie
 Na obrzeżach cekiny powinny zachodzić na wstążkę, to ją dodatkowo przymocuje do styropianu.
   


Gdy mamy gotową pierwszą część kuli, bierzemy się za drugą. W sposób tradycyjny przyczepiamy wstążkę złożoną w rożek. Najważniejsze tutaj jest to, by długopisem lub cienkopisem narysować sobie na styropianie kreski i wyznaczyć środek drugiej połowy kuli. Tym samym prościej będzie zwężać pracę do czubka kuli i zawieszka wypadnie równo po środku.

Ja akurat, żeby było dobrze widać, narysowałam kreski markerem. Kiedy już mamy wyznaczony środek zaczynamy przyczepiać wstążkę jak pokazano na zdjęciu. Najlepiej przyczepić ją nisko - tak, żeby zgięcie wstążki było w jednej linii ze wstążką dzielącą kulę od części z cekinami. Rożki i tak będą się nieznacznie podnosić, a materiał wykorzystany pod spodem będzie widoczny.

 

Ja akurat przyczepiam wstążkę w miarę gęsto.

...i tak do samej góry, gdzie (wedle uznania) kończymy kokardą i sznurkiem.

Ot, i cała filozofia. Mam nadzieję, że opis wyszedł w miarę jasno i klarownie.

W ramach prób wykonałam dwie takie bombki - jedną złoto-bordową, drugą czarno-fioletową. Jednak zdjęcia złoto-bordowej są wyraźniejsze i bardziej czytelne.

niedziela, 4 grudnia 2011

Nudne wykańczanie - butelki i bombka

Siedzę i lakieruję butelki, między szykowanie pierwszego i drugiego dania obiadowego a śniadaniem i porządkami. Potem papier ścierny i powtórka z rozrywki.
Wczoraj w nocy robiłam jeszcze trzy butelki, z czego jedna idzie do zmycia, dwie wykańczam lakierem.

później...
Przespałam cały wieczór 3 grudnia. Po prostu położyłam się na chwilę po obiedzie i zanim się zorientowałam była 23:00. Butelki kończyłam dziś rano, gdy J. poszedł do pracy. Zrobiłam też kilka nowych. Oto one.
Moja ulubiona to ta z motywem lawendy. Niestety, zdjęcia nie oddają jej wykonania, chociaż się starałam pokazać ją z każdej strony.

 



 

Oto mój faworyt. Obfotografowany z każdej strony, jednak tego efektu "otaczania" butelki przez wzór nie dałam rady oddać. W każdym razie butelka w rzeczywistości wygląda o wiele ciekawiej.

 

 




Od lewej: butelka po wódce, butelka po kolejnej wódce, butelka po drinku i butelka po soku. Na wszystkich akryle, trzy pierwsze z serwetki, ostatnia z papieru ryżowego, którego kawałek został mi po sierpniowych warsztatach decoupage'owych, jedynych, na jakie się w życiu wybrałam.

Tak to jestem samoukiem i wszystko, co robię albo u kogoś podpatrzyłam, albo przeczytałam w Internecie, albo w jakiejś książce dotyczącej prac manualnych. Te zajęcia były jedynymi zajęciami praktycznymi, na jakie w życiu poszłam, prowadziła je rewelacyjna kobieta i ją wspominam najmilej z całego wieczoru.

Oczywiście cała czwórka z pozostałą czwórką w trakcie lakierowania - te po 3 warstwach, poprzednie po pierwszym papierze ściernym nabrały nieco gładkości. Powinnam powtórzyć ścieranie jeszcze ze trzy razy, polakierować porządnie i będzie koniec.

W ramach odskoczni - bombka, w ciemnych kolorach, ale podoba mi się jak żadna inna :)

 

 

Fakt, trochę mroczna wyszła, jednak lubię, lubię takie klimaty, więc chyba nikomu jej nie oddam, ani też nikomu nie sprezentuję - zawiśnie na choince.

Wykonana z kuli styropianowej 8 cm, wstążki satynowej 25mm, kolor 8060, czarnych cekinów 8 mm.

niedziela, 20 listopada 2011

Kilka rozgrzebanych spraw

Tak siedzę w domu i powoli porządkuję wszystkie materiały. W przyszłym tygodniu przyjdą pocztą bombki z drewna, styropianowych mam pod dostatkiem, nici do robienia są. Posegregowałam butelki, które tydzień temu zabraliśmy z imprezy urodzinowej kolegi J., więc już są w większości poodmaczane z etykiet i czekają, aż przyjedzie podkład do szkła.
W większości są to butelki po wódkach typu Krupnik i pokrewne, a więc szkło jest  w jakiś sposób zdobione, profilowane, ma napisy... Wolę gładkie, ale marudzić nie będę, bo i po co.
Podczas świąt moja zasada jest taka, że jeżeli już MUSZĘ obskoczyć z prezentami dużą ilość ludzi - przecież nie będę kupować każdemu jakiegoś kurzozbieracza ze sklepu "Wszystko po 5 złotych", wolę wykonać coś samemu. Może będzie to drobny upominek, ale wart zachodu. W zeszłym roku robiłam szydełkiem małe kwiatki - nie zachował się ani kwiatek, ani zdjęcie, niestety. W tym roku będę robić butelki. Część będzie z motywami świątecznymi, część będzie po prostu ozdobna. Przymiarka wyglądała w ten sposób:.







Każdą butelkę musiałam trzykrotnie pokrywać farbą, ponieważ nie miałam w domu podkładu - zawsze jakoś było mi go szkoda kupić, a bo drogi, a bo później, a bo i tak nie robię dużo na szkle - słowem, zawsze się znalazł jakiś powód, żeby nie złożyć zamówienia. Teraz już koniec z marudzeniem, podkład będzie. Przy okazji spróbuję też swoich sił z krakelurą - i siedzę jak na szpilkach :D
Operuję na razie dwoma rodzajami papieru: ryżowym i zwykłym papierem, bo serwetka jakoś mi na motyw butelki nie pasuje (zresztą, nawet nie bardzo mam jaki motyw przykleić, serwetki też w rezultacie zamówiłam).


Z papierem ryżowym nie było tyle zabawy co z wycinaniem motywu różanego - w ogóle miałam ostatnio parcie na motywy różane, więc wypadałoby zrobić z nich użytek. Nawycinałam się tych kwiatków, ale efekt już na butelce był wart zachodu:





Wszystko jeszcze przed lakierowaniem. Stoi, schnie, lakierowane będzie jak będę mieć wenę, na razie robię szydełkiem leżąc plackiem w łóżku, czyli wg zaleceń lekarza.

Generalnie założyłam, że w tym roku będę robić kilka rodzajów ozdób świątecznych i kilka rodzajów prezentów. Będą butelki, małe ozdoby wykonane z masy solnej, bombki filcowane, bombki wstążkowe i elementy szydełkowe. Część zostanie, jak pisałam wcześniej, sprezentowana rodzinie mojej i J., jednak w tym roku uparłam się, żeby część została w domu, bo w zeszłym roku narobiłam się po łokcie, a i tak na choince nie mieliśmy nawet jednego piernika, którego sama bym upiekła. Koniec tego dobrego, wypadałoby powiesić w końcu na swojej choince coś z własnego warsztatu.
Przymiarka do bombki wstążkowej, podejście drugie, wygląda w ten sposób:


Poprzednia bombka z cekinami została mi zabrana przez mamę - "bo ładna", więc nawet się nie kłóciłam. Ja sobie zrobię kolejną.
...i już wiem, że trzeba będzie na początku grudnia zamówić wstążkę satynową i brokatową na 25 mm... Ja chyba z torbami pójdę... ale własnie tak to jest, kiedy człowiek się fascynuje czymś, co jest jest integralną częścią jego życia; nie zawsze patrzy na koszta, często kombinuje, a czasami wydaje majątek na kolejny odcień bieli i siódmy z kolei odcień błękitu, bo to jest to, czego szukał bardzo długo. W zeszłym roku miałam parcie na farbę złotą metaliczną i jak w końcu ją kupiłam - wszystko w domu miałam złote - orzechy włoskie, szyszki, choinkę z makaronu... W tym roku wszystko ma być srebrne - i srebrny metalic przyszedł do domu kilka dni temu. Na razie nabiera mocy urzędowej :D